Komentarze rynkowe

Korekta na giełdzie. Czy jest się czego bać?

Opublikowano: 26 sierpnia 2013 o 07:58

W komentarzu Corporatebonds.pl przeczytasz, co mogą przynieść najbliższe dni na rynku.

Zmiany w Otwartych Funduszach Emerytalnych i ograniczenie „druku dolarów” w USA. Tymi informacjami będą żyli inwestorzy na przełomie sierpnia i września. Mocnym wsparciem na kupujących na warszawskim parkiecie jest poziom 2.400 punktów na WIG20.

Z wyjątkiem indeksu małych spółek sWIG80 wszystkie pozostałe wskaźniki zakończyły ubiegły tydzień na minusach, przy czym ponad 1-procentowy zjazd zaliczył tylko WIG20. Co bardzo istotne, chociaż w pewnym momencie znalazł się on nawet poniżej granicy 2.400 punktów, to gracze nie zdecydowali się na pogłębienie korekty i ten istotny dla nich poziom został obroniony.

WIG 20

Źródło: Stooq.pl

Taka sytuacja to dobry argument dla kupujących przed rozpoczęciem handlu w poniedziałek. Chociaż pojawiła się szansa na odbicie, to z pewnością będą mieli oni na uwadze dwie sprawy: po pierwsze, w tym tygodniu na rynek może wrócić temat OFE; po drugie zwłaszcza na zagranicznych giełdach wciąż trwa licytacja dotycząca tego, kiedy i w jakim stopniu bank centralny USA zetnie program QE3.

Temat OFE jak bumerang

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami rządu jeszcze w sierpniu miały zostać zaprezentowane ostateczne propozycje rozwiązań w sprawie przyszłości drugiego filaru emerytalnego. A ponieważ rozpoczynamy ostatni tydzień miesiąca, to na rynek mogą powrócić obawy związane z OFE. Te instytucje mają w końcu zgromadzone około 100 miliardów złotych w akcjach i tym samym ewentualna likwidacja drugiego filaru z pewnością spowoduje ogromny niepokój na giełdzie.

Taki scenariusz niestety staje się coraz bardziej prawdopodobny, czego dowiodły ostatnie decyzje rządu: zawieszenie 50-procentowego progu ostrożnościowego w relacji długu publicznego do PKB, a do tego zwiększenie tegorocznego deficytu budżetowego do 51 miliardów złotych. Tym samym inwestorzy dostali dowód na to, że gabinet Donalda Tuska znacząco pomylił się w swoich prognozach gospodarczych, w budżecie zabraknie mu tylko w tym toku około 25 miliardów złotych z podatków, co to powoduje konieczność szukania dodatkowych środków. A te mogą zapewnić przyszłe emerytury.

Żadna z powyższych informacji rzecz jasna nie sprzyja ani giełdzie ani złotemu. Tym bardziej, że poczynaniom rządu przyglądają się agencje ratingowe i w piątek pierwsza z nich (Fitch) obniżyła już perspektywę ratingu Polski ze pozytywnej na stabilną.

Krótko mówiąc, kiepski stan polskich finansów publicznych stał się faktem nawet dla tych, którzy do samego końca nie wierzyli w nowelizację budżetu. Rządowi pozostaje teraz liczyć na szybkie i wyraźne odbicie w gospodarce, które poprawi wysokość wpływów podatkowych.

Co inwestorom powiedzą nowe dane?

Zagadnienie odbicia w polskiej gospodarce powróci już w poniedziałek za sprawą danych o bezrobociu, a także sprzedaży detalicznej w Polsce. GUS prognozuje, że obie dane za lipiec wypadną lepiej od poprzednich. Prognoza dla bezrobocia to 13,1 procent wobec 13,2 procent miesiąc wcześniej. Z kolei sprzedaż detaliczna miała wzrosnąć o 3,1 procent r/r w porównaniu do 1,8 procent r/r z czerwca.

Jeżeli wieści się potwierdzą, będzie trzeba potraktować je jako uzupełnienie do ubiegłotygodniowych odczytów, między innymi na temat produkcji przemysłowej. Wszystkie wskazują na odbicie w polskiej gospodarce. I chociaż z pewnością jest to czynnik sprzyjający wzrostom, to jednak ostatnie miesiące pokazują, że inwestorzy na GPW nie przywiązują wagi do doniesień na temat polskiej gospodarki.

Dlatego w tym kontekście warto dodatkowo spojrzeć na dane z Niemiec, które są jednocześnie największym partnerem handlowym Polski. Po ostatnich, lepszych od oczekiwań wskaźnikach PMI przyszedł czas na doniesienia dotyczące indeksu Ifo. Zgodnie z oczekiwaniami jego poziom sięgnie 106,8 punktu, co oznaczałoby wzrost o 0,6 punktu w stosunku do poprzedniego.

Suma tych wszystkich informacji będzie zapewne sprzyjać graczom obecnym na warszawskiej giełdzie. W tym tygodniu (czwartek) na rynku pojawią się również najnowsze odczyty makroekonomiczne ze strefy euro. Rzecz dotyczy bezrobocia oraz nastrojów konsumentów. Należy przy tym pamiętać, że gospodarka strefy euro jest teraz w gorszej kondycji niż w USA. Gdy spojrzymy na dane związane z bezrobociem, to w strefie euro wynosi ono 12,1 procent, podczas gdy w USA przekracza 7 procent, a prognozy mówią o jego spadku do 6,5 procent w 2014 roku.

Kolejne znaki przemawiające za zmniejszeniem QE3

I właśnie lepsza niż w strefie euro sytuacja w amerykańskiej gospodarce skłania tamtejszy bank centralny do tego, by podjąć decyzję o ograniczeniu rozpoczętego we wrześniu ubiegłego roku programu skupu obligacji, QE3. Po ostatniej publikacji protokołu po posiedzeniu Fed większość inwestorów jest przekonana, że nastąpi już we wrześniu.

Również w tym tygodniu gracze dostaną kolejne argumenty przemawiające za tym, czego się spodziewają. W czwartek zostaną opublikowane najnowsze informacje dotyczące wzrostu amerykańskiego PKB w drugim kwartale. Oczekiwania rynkowe wahają się w okolicach 2,2 procent (annualizowane). Z kolei najnowsze dane z rynku pracy powiedzą nam zapewne, że ostatnim tygodniu po zasiłki dla bezrobotnych zgłosiło się po raz pierwszy około 330 tysięcy osób wobec ostatniego odczytu na poziomie 336 tysięcy.

Obie te informacje potwierdzają poprawę w amerykańskiej gospodarce, a więc również sugerują rozpoczęcie zmniejszania skali programu QE3, na który Fed przeznacza obecnie 85 miliardów dolarów miesięcznie.

Co nowego na Catalyst?

Coraz trudniejsza wydaje się sytuacja inwestorów, którzy zdecydowali się na zakup obligacji wyemitowanych przez spółkę deweloperską Gant. Firma już po raz kolejny poinformowała właśnie, że nie wykupiła ich kolejnej serii. Tym razem chodzi o papiery warte 10 milionów złotych, co w sumie daje nam całkowitą sumę zobowiązań Ganta już na poziomie około 70 milionów złotych. Wydaje się, że jedyna szansa inwestorów to w tej chwili tylko obiecywana emisja obligacji konsolidacyjnych. Spółka ma jednak problem z jej sfinalizowaniem i według ostatnich informacji ma to nastąpić pod koniec września.

Zaskoczeniem dla rynku z ostatnich dni wciąż jest upadłość spółki MEW. Inwestorzy mają wyemitowane przez nią obligacje na kwotę przekraczającą 5 milionów złotych. Spółka zapewnia jednak, że odzyskają oni swoje środki.

Przełom sierpnia i września przyniesie nieco większy ruch na rynku Catalyst. Do wykupu papierów w najbliższych dniach przymierzają się trzy firmy: SCO-PAC, Odlewnia Żeliwna oraz Marvipol.

Hossa na GPW. To będą dla niej kluczowe dni

Opublikowano: 19 sierpnia 2013 o 08:04

W komentarzu Corporatebonds.pl przeczytaj, co mogą przynieść najbliższe dni na rynkach.

Kolejny „wysyp” wskaźników PMI, ważne informacje z polskiej gospodarki, wreszcie ponowne spekulacje na temat możliwości ograniczenia programu QE3. Przedostatni tydzień sierpnia może upłynąć na rynkach w dość nerwowej atmosferze.

Na warszawskiej giełdzie bez wątpienia mamy do czynienia z hossą. W ciągu ostatnich dni WIG20 zdołał utrzymać się powyżej poziomu 2.400 punktów i tylko podczas piątkowej sesji nie zdołał on utrzymać się powyżej pułapu 2.450 punktów. Świetnie radzą sobie też pozostałe spółki, co najlepiej obrazuje fakt, że wskaźnik szerokiego rynku WIG przekroczył w minionym tygodniu poziom 50 tysięcy punktów. To jego rekord z ostatnich dwóch lat.

WIG 20

Źródło: Stooq.pl

W najbliższych dniach te rewelacyjne nastroje zostaną jednak poddane dość trudnej próbie. Utrzymanie wzrostów na GPW w dużej mierze będzie zależało od tego, czy inwestorzy okażą się odporni na doniesienia płynące z zagranicy.

Już we wrześniu zmniejszą środki na QE3?

Kluczowe w tym zakresie wydają się po raz kolejny informacje z USA. Już w najbliższą środę wieczorem poznamy najnowszy protokół po ostatnim posiedzeniu banku centralnego USA, a konkretnie komitetu decydującego o polityce monetarnej, tzw. FOMC. To od jego członków zależy nie tylko poziom stóp procentowych za oceanem, ale również przyszłość programu wsparcia gospodarki przez skup obligacji, QE3.

Oficjalnie polityka instytucji kierowanej przez Bena Bernanke się nie zmienia: decydenci czekają na potwierdzenie tego, że gospodarka ma się lepiej i wówczas mogą ograniczyć QE3. Takim sygnałem będzie dla nich np. spadek wskaźnika bezrobocia w okolice 6-6,5 procent, a to zgodnie z prognozami ma nastąpić w przyszłym roku – pisaliśmy o tym szerzej w poprzednich komentarzach.

W praktyce jednak w gronie samych członków FOMC wciąż ścierają się głosy krytyków i zwolenników ograniczenia programu. A co ciekawe, jak pokazała ostatnia ankieta agencji Reuters, sami inwestorzy obstawiają, że już we wrześniu wielkość środków płynących na skup obligacji zostanie zmniejszona z 85 do 75 miliardów dolarów miesięcznie.

Bez względu na to, jakie będą ostateczne decyzje, z pewnością w najbliższym protokole gracze będą szukać odpowiedzi na pytanie z QE3, a potem spekulacje potrwają aż do wrześniowego posiedzenia banku centralnego. Dlatego możliwość ograniczenia QE3 wciąż możemy traktować jako jeden z czynników ryzyka dla dalszych wzrostów na rynku.

Inwestorzy powinni również pamiętać o tym, że już w najbliższy piątek rozpoczyna się doroczna konferencja w Jackson Hole, w której biorą udział szefowie banków centralnych świata. Chociaż echa tego spotkania mogą wpływać na notowania dopiero w kolejnym tygodniu to warto zwrócić uwagę na ciekawostkę, że w konferencji nie weźmie udziału Ben Bernanke. Zastąpi go wiceszefowa Fed Janet Yellen, która jest typowana na następcę obecnego prezesa Fed.

Niemcy znów rosną. To dobra informacja dla polskich firm

Jak już wspomnieliśmy, protokół z posiedzenia banku centralnego USA możemy traktować jako jeden z czynników, którzy może zakłócić wzrosty w najbliższych dniach. Ale nie jedyny. W czwartek inwestorzy poznają bowiem szereg najnowszych publikacji dotyczących wskaźników PMI dla europejskich sektorów przemysłu i usług.

Po tym, jak w ostatnich tygodniach na rynku nastąpiła wreszcie przemiana, jeżeli chodzi o postrzeganie przeszłości gospodarczej, prognozy analityków są bardzo dobre. Z naszego punktu widzenia powinien cieszyć przede wszystkim fakt, że odczyt PMI dla niemieckiego przemysłu ma ukształtować się na poziomie 51 punktów, a to znak, ożywienia w kraju, który jest przecież największym partnerem handlowym polskich przedsiębiorstw. Podobnie wygląda sierpniowa prognoza dla całej strefy euro, która kształtuje się w okolicach 50,8 punktu.

Bez wątpienia to bardzo dobre prognozy, ale jednocześnie dość wysokie oczekiwania. Ich spełnienie utwierdzi zapewne inwestorów w dominującym ostatnio przekonaniu, że europejska gospodarka najgorsze ma już za sobą, co może zachęcić część z nich do podjęcia większego ryzyka na rynkach. Z drugiej jednak strony, negatywne zaskoczenie może stać się pretekstem do realizacji zysków i tym samym spadków indeksów.

Inwestorzy wierzą w odbicie w polskiej gospodarce

W kontekście przedstawionych wyżej wydarzeń mniejsze znaczenie będą zapewne miały dla inwestorów publikacje dotyczące polskiej gospodarki. W tym miejscu warto zaznaczyć, że również wśród polskich inwestorów zapanowało przekonanie, iż polska gospodarka wraca na ścieżkę wzrostu. Mamy lepsze odczyty PMI, według ostatnich informacji GUS polska gospodarka urosła w drugim kwartale o 0,8 procent r/r, do tego stopy procentowe są rekordowo niskie i nie wpadliśmy w deflację.

I zapewne potwierdzenia takiej właśnie tendencji będą szukać inwestorzy w danych, które GUS opublikuje w poniedziałek i we wtorek. Rzecz dotyczy zmiany wynagrodzeń i zatrudnienia w lipcu, a także produkcji przemysłowej. Prognozy mówią o tym, że wynagrodzenia były o 2,9 procent wyższe niż przed rokiem. Mieliśmy jednak ponownie do czynienia ze spadkiem zatrudnienia o 0,7 procent r/r. Informacje nie powinny zachwycać. W atmosferze panującego na rynku optymizmu część inwestorów będzie mogła jednak zwrócić uwagę na to, że takie wyniki – o ile się potwierdzą – są lepsze od poprzednich odczytów: wzrost wynagrodzeń jest bowiem wyższy od czerwcowego odczytu (1,4 procent r/r), a spadek zatrudnienia minimalnie niższy niż w poprzednim miesiącu (0,8 procent r/r). Również wzrost produkcji przemysłowej na prognozowanym poziomie 5,1 procent r/r będzie znacznie lepszy od czerwcowego wyniku w wysokości 3 procent r/r.

Przy okazji publikacji tego typu danych zwykle pojawia się również pytanie o możliwe dalsze kroki Rady Polityki Pieniężnej. Część ekonomistów zwraca uwagę na to, że możliwe są dalsze obniżki stóp procentowych. Inwestorzy powinni jednak pamiętać o tym, że te wątpliwości już wcześniej rozwiał prezes NBP Marek Belka stwierdzając, że to już koniec cyklu cięć stóp procentowych.

Co nowego na rynku Catalyst?

Najbardziej niepokojąca informacja z ostatnich dni, która pojawiła się na rynku obligacji, to bankructwo spółki MEW, zajmującej się inwestowaniem w elektrownie wodne. Firma właśnie złożyła wniosek o upadłość, a warto zauważyć, że jeszcze w czerwcu jej władze informowały o tym, że nie udało im się uregulować wszystkich zobowiązań wobec posiadaczy obligacji, którzy kupili jej w emisji wartej w sumie pięć milionów złotych. Na razie na rynek nie napłynęły żadne nowe doniesienia w tej sprawie.

Więcej szczęścia mieli posiadacze papierów dłużnych spółki Ideon. Firma zawarła bowiem porozumienie z wierzycielami. Chodzi o znaczną kwotę, przekraczającą 160 milionów złotych. Zgodnie z zapowiedzią drobni inwestorzy, którzy kupili obligacje za mniej niż 250 tysięcy złotych, odzyskają całość ulokowanych w nich środków. Jednocześnie sąd nie podjął decyzji o ogłoszeniu upadłości likwidacyjnej spółki.

Na najbliższy tydzień nie zaplanowano żadnych nowych wykupów obligacji. Wyjątkiem jest spółka deweloperska Gant, ale w jej przypadku można raczej spodziewać się kolejnego przesunięcia terminu.

Będzie więcej blue chipów na GPW. Czas na dalsze wzrosty?

Opublikowano: 12 sierpnia 2013 o 07:48

W komentarzu Corporatebonds.pl przeczytasz, co mogą przynieść najbliższe dni na rynkach finansowych.

We wrześniu na warszawskiej giełdzie wystartuje nowy indeks blue chipów WIG30. Już dzisiaj warto zainteresować się bliżej spółkami, które się w nim znajdą. Chociaż w tym tygodniu przed nami tylko cztery sesje, to emocji i tak nie zabraknie.

Ostatnie dni na warszawskim parkiecie nie przyniosły większych zmian, jeżeli chodzi o wartość samych indeksów. O dobrych nastrojach inwestorów świadczy fakt, że wskaźnik WIG20 – pomimo korekty z początku tygodnia – utrzymał się powyżej granicy 2.400 punktów. Jest szansa, że sytuacja podczas kolejnych sesji będzie podobna, bo prognozy gospodarcze i wyniki spółek wreszcie zaczęły sprzyjać kupującym akcje.

WIG 20

Źródło: Stooq.pl

Jeżeli chodzi o indeks blue chipów, to warto zauważyć, że inwestorzy dostali w ostatnich dniach bardzo ważną informację, na temat zmian, które szykują się w jego składzie. Mogą one również mieć istotny wpływ na notowania kilku ważnych dla naszej giełdy spółek.

Na rynku pojawi się dziesięć nowych blue chipów

Zgodnie z zapowiedzią władz GPW już 23. września wskaźnik WIG20 zostanie zastąpiony przez WIG30. Oznacza to, że do dwudziestu największych firm na warszawskiej giełdzie dołączy kolejnych dziesięć. Będą to: operator telekomunikacyjny Netia; producent obuwia CCC; firma odzieżowa LPP, która jest właścicielem m.in. marki Reserved; banki ING i Alior; telewizje Cyfrowy Polsat i TVN; spółka energetyczna Enea; firmy chemiczne Boryszew i Azoty Tarnów.

Wskaźnik WIG20 będzie równolegle publikowany do końca 2015 roku. Co jednak ciekawe, inwestorzy mogą już teraz zainteresować się akcjami spółek, które wejdą w skład nowego indeksu. Możemy bowiem założyć, że taka zmiana będzie sprzyjać wzrostowi ich kursów. Wynika to z faktu, że zwykle dołączenie do grona blue chipów niesie ze sobą wzrost zainteresowania spółką wśród inwestorów instytucjonalnych z Polski i zagranicy.

Tak jak do tej pory, w indeksie WIG30 największy udział będą miały firmy z branży finansowej: banki i ubezpieczenia przekroczą 40 procent. Po kilkanaście procent udziałów w indeksie będą za to miały branże paliwowa i surowcowa. Nieco mniej, około 10 procent zgarnie branża energetyczna.

KGHM publikuje wyniki. Co z obligacjami?

I właśnie największe emocje wśród inwestorów wciąż wzbudzają spółki z branży finansowej, przede wszystkim w kontekście wyników po drugim kwartale. A na razie w większości pozytywnie zaskakują, co może sugerować ożywienie w całej polskiej gospodarce. W ostatnich dniach najlepsze wieści przyniósł graczom bank ING. Jego zysk netto w drugim kwartale przekroczył 216 milionów złotych, podczas gdy analitycy oczekiwali wyniku na poziomie 175 milionów złotych. Inwestorzy nagrodzili te informacje około 10-procentowym wzrostem kursu w ciągu tygodnia.

Posiadaczy akcji zawiódł z kolei Alior Bank, którego wyniki (zysk netto 81,3 miliona złotych) okazały się niższe od prognoz rynkowych na poziomie 89 milionów złotych. W rezultacie notowania banku spadły o około 6 procent w skali tygodnia.

Jeżeli chodzi o trwający w Polsce sezon wyników, to najbliższe dni mogą okazać się równie ciekawe, nie tylko w kontekście banków. W środę raporty po drugim kwartale opublikują KGHM oraz PGNiG. Dzień wcześniej poznamy z kolei wyniki Lotosu oraz Banku BPH.

Warto zwrócić uwagę przede wszystkim na to, co będą mieli do powiedzenia inwestorom przedstawiciele koncernu KGHM. W ostatnich tygodniach akcjonariusze spółki liczyli znaczące straty, co miało związek m.in. ze spadkami cen na rynku miedzi. Jednak odbicie w ciągu poprzednich pięciu sesji przekroczyło 7 procent i kurs wrócił do poziomu powyżej 125 złotych za papier.

Miedziowy koncern szuka nowych źródeł finansowania swoich inwestycji, których wartość sięga teraz trzech miliardów złotych rocznie. Ma to związek m.in. z koniecznością płacenia nowego podatku od kopalin, który kosztuje spółkę około dwa miliardy złotych rocznie. Wśród pomysłów pojawiła się ostatnio emisja obligacji dla inwestorów indywidualnych. Jeżeli ten plan zostanie wprowadzony w życie, to z pewnością pozytywnie wpłynie na wzrost zainteresowania rynkiem Catalyst, tak jak stało się to w przypadku emisji papierów dłużnych przez PKN Orlen. Władze KGHM-u zakładają bowiem, że taka oferta będzie miała sens tylko wtedy, gdy wartość pozyskanego kapitału przekroczy sumę 1 miliarda złotych.

Kto zastąpi Bena Bernanke na stanowisku szefa Fed?

Kolejne dni na polskim rynku będą nieco spokojniejsze, jeżeli chodzi o publikacje danych makroekonomicznych. W czwartek, ze względu na święto, GPW nie pracuje. Tymczasem najważniejsza z punktu widzenia polskich inwestorów będzie środa, kiedy to GUS poda najnowsze dane na temat zmiany PKB w drugim kwartale. Prognozy mówią o tym, że za ten okres odnotowaliśmy wzrost PKB o 0,8 procent r/r wobec poprzedniego odczytu na poziomie 0,5 procent r/r. Chociaż sam wynik z pewnością nie powinien być satysfakcjonujący, to jednak sama zmiana w połączniu z ostatnimi informacjami np. o PMI dla Polski, powinny zostać zinterpretowane pozytywnie. Coraz więcej danych makroekonomicznych wskazuje bowiem na to, że polska gospodarka najgorsze ma już za sobą.

Wśród informacji, które będą do nas napływać z innych rynków warto zwrócić uwagę na wyniki PKB dla Niemiec, Francji i strefy euro, które również zostaną opublikowane w środę. Z kolei czwartek przyniesie nam serię raportów gospodarczych z USA, m.in. najnowszy odczyt produkcji przemysłowej i dane z rynku pracy.

Za oceanem trwają również spekulacje na temat tego, kto zastąpi Bena Bernanke na stanowisku prezesa banku centralnego. Obecny szef Fed zasłynął w ostatnich latach jako autor programów wsparcia gospodarki przez wykup obligacji, obecnie na poziomie 85 miliardów dolarów miesięcznie. Wśród najpoważniejszych kandydatów na to stanowisko media wymieniają obecną wiceprezes Fed Janet Yellen oraz sekretarza skarbu w administracji Billa Clintona, Lawrence’a Summersa.

Co nowego na Catalyst?

Ostatnie dni na rynku obligacji upływają dość spokojnie. Wyjątkiem trakcyjnie jest już spółka deweloperska Gant. Firma wciąż nie porozumiała się z inwestorami w sprawie emisji konsolidacyjnej i jej termin został na razie przesunięty o kolejne dwa miesiące. Gant ma do wykupienia obligacje jeszcze z 6., 26. maja oraz z 19. czerwca. Łączna kwota tych zobowiązań razem z odsetkami wynosi obecnie około 60 milionów złotych.

Wśród pozostałych informacji z rynku Catalyst warto wspomnieć o tym, że notowana na GPW i działająca na rynku wierzytelności w służbie zdrowia spółka Magellan. Firma poinformowała o tym, że podwyższyła wartość swojego programu emisji obligacji z 370 do 450 milionów złotych. Miało to miejsce za zgodą akcjonariuszy spółki.

Marazm na giełdzie wreszcie przełamany. Co pomoże wzrostom?

Opublikowano: 5 sierpnia 2013 o 08:29

W komentarzu Corporatebonds.pl przeczytaj, co mogą przynieść kolejne dni na rynkach.

Strefa euro najgorsze ma już za sobą – ten podstawowy wniosek z ubiegłotygodniowych publikacji makro oraz dane na temat amerykańskiego rynku pracy pozwoliły indeksowi WIG20 wystrzelić do poziomu 2.400 punktów. Kolejne dni zapowiadają się równie dobrze.

Marazm na warszawskim parkiecie wreszcie został przełamany. Inwestorzy kupujący akcje nie tylko znacząco podnieśli wartość obrotów na giełdzie, ale przede wszystkim spowodowali wyraźny wzrost głównych indeksów. W rezultacie GPW ma za sobą wyśmienity tydzień: tylko w piątek WIG20 zyskał ponad 2 procent, a w skali ostatnich pięciu sesji wzrósł w sumie o ponad cztery procent, sięgając pułapu 2.400 punktów. To najwyższy poziom od połowy czerwca.

WIG 20

Źródło: Stooq.pl

Można powiedzieć, że inwestorzy znaleźli dwa wyraźne preteksty do tego, by przełamać marazm na rynku. Po pierwsze, były to zaskakująco dobre informacje ze strefy euro. Po drugie – dane z rynku pracy w USA, które na razie pozwalają być spokojnym o przyszłość programu QE3.

Europa najgorsze ma już za sobą, gospodarka USA wraca do zdrowia

Wiele wskazuje na to, że właśnie tak jest. Ostatnia publikacja najnowszych wskaźników PMI dla europejskiego przemysłu przyniosła bardzo optymistyczne wnioski – ich wyniki były bowiem najlepsze od dwóch lat. Z punktu widzenia polskiej gospodarki cieszą przede wszystkim doniesienia na temat Niemiec, gdzie PMI wyniósł w lipcu 50,7 punktu, co oznacza, że tamtejszemu przemysłowi wreszcie udało się przełamać okres zastoju. Również w przypadku średniej dla całej strefy euro mieliśmy do czynienia z pozytywnym zaskoczeniem i wynikiem 50,3 punktu.

Do tak dobrych wyników PMI odniósł się także prezes Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi po ostatnim posiedzeniu w sprawie stóp procentowych. Chociaż EBC ich nie zmienił, to jednocześnie jego szef zaznaczył, że pozostawia sobie pole do dalszego luzowania polityki monetarnej w celu wspierania ożywienia gospodarczego.

Z pewnością do zakupów akcji zachęciły też inwestorów informacje z USA. Tam na Wall Street padły kolejne rekordy, annualizowany PKB za drugi kwartał okazał się lepszy od prognoz (1,7 procent wobec 1 procent). Kluczowe były jednak dane z rynku pracy: bezrobocie spadło co prawda do 7,4 procent, ale jednocześnie lipcowy wzrost zatrudnienia w sektorze prywatnym o 161 tysięcy był niższy od prognoz na poziomie 190 tysięcy.

Najkrótszy wniosek, który można wyciągnąć z tych danych jest taki, że amerykańska gospodarka wraca do zdrowia, ale jednocześnie nie jest jeszcze na tyle mocna, by Fed miał już decydować o zakończeniu programu wsparcia, QE3. Dla inwestorów do oczywiście nadzieja na dalszy napływ pieniędzy na rynek, w wysokości nawet 85 miliardów dolarów miesięcznie. Wśród analityków nie brakuje też głosów, że QE3 zacznie być ograniczane już we wrześniu. By jednak przekonać się, kto ma rację, inwestorom przyjdzie poczekać jeszcze dwa tygodnie do kolejnej publikacji protokołu z ostatniego posiedzenia Fed.

Jest szansa na kontynuację wzrostów

Inwestorzy mają więc prawo wejść w nowy tydzień w bardzo dobrych nastrojach. Jest duża szansa, że te się utrzymają i pytanie jest takie, czy graczom wystarczy sił, by powalczyć o utrzymanie wskaźnika WIG20 powyżej poziomu 2.400 punktów.

To bardzo prawdopodobne, bo kalendarium makroekonomiczne na kolejne dni nie jest tak bogate jak ostatnio. Szanse na negatywne zaskoczenia są więc niewielkie. Dla porządku warto tylko odnotować, że najważniejszym wydarzeniem tygodnia będą poniedziałkowe publikacje wskaźników PMI dla sektora usług w strefie euro, a także w Chinach i w USA (indeks ISM). Warto też w piątek zwrócić uwagę na serię danych makro z Chin (produkcja przemysłowa, sprzedaż detaliczna). Wreszcie kolejne banki centralne podejmą decyzje o stopach procentowych. Nie będą to jednak informacje, które mogą mieć znaczący wpływ na notowania: według prognoz Bank Rumunii obetnie w poniedziałek stopy procentowe o 0,25 punktu procentowego do 4,75 procent, a we wtorek z kolei Bank Australii obniży stopy o 0,25 punktu procentowego do 2,50 procent.

Zastanawiając się nad rozwojem sytuacji na giełdowym rynku, inwestorzy powinni również ciągle pamiętać o czynnikach ryzyka, które nie zniknęły. Mowa przede wszystkim o wciąż nierozwiązanej sprawie przyszłości funduszy emerytalnych. Na razie nie wiadomo, jak dużą skalę będą miały zmiany w OFE. Można jednak założyć, że ich wpływ na rynek będzie bardzo negatywny. Gracze o tym raczej nie zapomną, co w najbliższych dniach wciąż będzie czynnikiem hamującym wzrosty.

Polska gospodarka wraca do wzrostów

Z punktu widzenia polskich inwestorów o wiele istotniejsze mogą okazać się jednak w tym tygodniu wyniki kwartalne spółek. Tak jak pisaliśmy przed tygodniem, na razie największym zaskoczeniem obecnego sezonu okazują się rezultaty prezentowane przez banki. Za nami już zaskakująco pozytywne wyniki Millennium, BZ WBK i BRE. W tym tygodniu inwestorzy będą śledzić doniesienia z Pekao SA (wtorek), ING (środa) i Banku Handlowego (czwartek).

Analitycy prognozowali, że w 2013 roku sektor bankowy w Polsce odnotuje zysk netto o około 10 procent niższy niż przed rokiem. Jeżeli wszystkie banki będą zaskakiwać tak jak do tej pory, to może okazać się, że rezultat okaże się znacznie lepszy. A od tego już tylko krok do stwierdzenia, że również cała polska gospodarka przeszła już przez najgorszy okres i wracamy na ścieżkę wzrostu. Właściwie jedynym elementem, który byłby potwierdzeniem takiego stanu rzeczy, będzie poprawa nastrojów wśród konsumentów.

Co nowego na rynku Catalyst?

Po informacjach na temat emisji obligacji przez PKN Orlen, planach KGHM-u, przyszedł czas na kolejny duży koncern, który zamierza oferować inwestorom papiery dłużne. Tym razem notowany w WIG20 Tauron podał do wiadomości, że podpisał z bankami umowy na obsługę emisji wartej w sumie 6 miliardów złotych. Na razie koncern energetyczny nie podał, czy część z nich będzie przeznaczona dla inwestorów detalicznych. Patrząc jednak na powodzenie sprzedaży akcji Tauronu w ofercie publicznej, można przypuszczać, że również zainteresowanie obligacjami byłoby ogromne.

Dobre informacje płyną też z mniejszych spółek. Firma Marka SA uplasowała papiery na prawie 13 milionów złotych. Kwota będzie przeznaczona na przedterminowy wykup obligacji z wcześniejszej serii. Z kolei producent opakowań Sco-Pak pozyskał z emisji około 50 milionów złotych.

Sezon wyników na GPW w pełni. Banki zaskoczą inwestorów?

Opublikowano: 29 lipca 2013 o 08:25

W komentarzu Corporatebonds.pl sprawdź, co przyniesie przełom lipca i sierpnia na warszawskim parkiecie.

W najbliższych dniach na rynki znów może powrócić zdecydowanie większa zmienność nastrojów. Wszystko za sprawą ważnych informacji z zagranicy. Polscy inwestorzy powinni jednak zwrócić też szczególną uwagę na wyniki kwartalne banków.

Na razie nie widać końca marazmu na warszawskiej giełdzie. Tak, jak pisaliśmy przed tygodniem, inwestorzy „nie garną” się handlowania akcjami na większą skalę, co widać chociażby po zmniejszonej wielkości obrotów. Co ciekawe, specjalnej reakcji nie wywołały wśród nich również lepsze od prognoz informacje na temat najnowszych wskaźników PMI w całej strefie euro i w Niemczech: w obu przypadkach odczyty przekroczyły poziom 50 punktów, co może sugerować odbicie w europejskiej gospodarce. Tradycyjnie już nie było też reakcji na dane makroekonomiczne z Polski: wzrost sprzedaży detalicznej o 1,8 procent r/r i stopa bezrobocia w wysokości 13,2 procent.

A gdy na rynku panuje marazm, jest to wyraźny sygnał braku „paliwa” do dalszych wzrostów. W rezultacie przewagę zwykle zyskują sprzedający akcje. I tak też było tym razem: po wątłych wzrostach WIG20 znów zleciał w okolice 2.300 punktów i wyraźnie widać, że ten poziom stanowi trudną do pokonania barierę dla kupujących.

WIG 20

Źródło: Stooq.pl

Co dalej? W miarę bezpieczne będzie stwierdzenie, że w najbliższych dniach na rynku możemy spodziewać się większego ożywienia. Impulsów do niego nie należy raczej szukać w polskiej gospodarce, choć i w jej przypadku szykuje się nam bardzo ważna publikacja. Więcej będzie się działo w tym tygodniu za granicą, a emocji znów powinny dostarczyć banki centralne.

Kluczowe mogą okazać się wieści z USA

W czwartek rano inwestorzy poznają lipcowy odczyt wskaźnika PMI dla polskiego przemysłu. Ta publikacja jest o tyle istotna, że wynik powyżej 50 punktów mógłby zasugerować inwestorom to, że największe spowolnienie jest już za nami, i teraz gospodarka przy rekordowo niskich stopach procentowych powinna wkroczyć na drogę szybszego wzrostu.

O ile te informacje będą bardzo istotne, to większą reakcję inwestorów – również w czwartek – mogą wywołać informacje z USA. W środę po południu i wieczorem polskiego czasu poznamy bowiem szereg danych z tamtejszej gospodarki, które zwykle znajdują szeroki oddźwięk na zagranicznych rynkach.

Po pierwsze, będzie to kolejny raport ADP dotyczący sytuacji na rynku pracy, który pokazuje, jak w minionym miesiącu zmieniła się liczba miejsc pracy w sektorze prywatnym. Tym razem prognozy sugerują ich wzrost o 177 tysięcy. Po drugie, również w środę poznamy wstępny, annualizowany odczyt amerykańskiego PKB w drugim kwartale. Analitycy szacują, że gospodarka USA urosła w tym czasie o 1,1 procent, co byłoby wynikiem gorszym od poprzedniego na poziomie 1,8 procent.

I gdy już inwestorzy poznają w środę te dwie niezwykle istotne informacje, to dopiero wieczorem przyjdzie czas na decyzję w sprawie stóp procentowych w USA i kolejne wystąpienie Bena Bernanke.

Trudno oczekiwać, by sam szef Fed powiedział coś szczególnie nowego, zwłaszcza w odniesieniu do programu QE3. Zdaje się, że inwestorzy zaakceptowali wersję, że program zostanie wygaszony, gdy poziom bezrobocia w USA wyraźnie spadnie w okolice 6-6,5 procent. Tymczasem już w piątek dowiemy się, ile w lipcu wyniosła tamtejsza stopa bezrobocia. Rynek obstawia wynik w okolicach 7,5 procent.

Inwestorzy powinni zwrócić uwagę na wyniki banków

Jak widać, na wszystkie amerykańskie doniesienia ze środy polscy inwestorzy będą mogli zareagować dopiero w czwartek rano. Otwarcie handlu na GPW może być więc bardzo nerwowe i w ogromnej mierze uzależnione od tego, co w środę wydarzy się na Wall Street.

Niemniej jednak również w czwartek inwestorzy powinni pilnować informacji z krajowych spółek. Ważnym wydarzeniem zapewne okaże się publikacja raportu wynikowego przez BRE Bank. Jako pierwsza instytucja finansowa z WIG20 we wtorek wynikami pochwali się z kolei BZ WBK.

Raporty finansowe banków są dla inwestorów o tyle istotne, że mogą stanowić barometr nastrojów w całej gospodarce. Ciekawostką okazały się już zaskakująco dobre wyniki Banku Millennium opublikowane w ubiegłym tygodniu.

Kluczowe w kontekście wyników banków wydaje się to, jak bardzo odczuły one spadek stóp procentowych i jak daleko, walcząc o odrobienie strat na odsetkach, posuną się w podwyżkach opłat i prowizji dla klientów.

Niemniej jednak możemy założyć, że zakończenie cyklu obniżek stóp procentowych to pozytywny sygnał dla akcjonariuszy banków na drugie półrocze, a całoroczny spadek zysku netto całego sektora można szacować na około 10 procent w stosunku do rekordowo udanego 2012 roku.

Stopy w Europie wciąż bez zmian

Dla pełnego obrazu informacji rynkowych na najbliższe dni warto odnotować jeszcze decyzję Europejskiego Banku Centralnego w sprawie stóp procentowych, zaplanowaną na czwartek. Te z pewnością nie zostaną zmienione. Inwestorzy nie powinni zapomnieć o konferencji prezesa EBC po decyzji, ale jego słowa – jak to zwykle bywa – mogą mieć zdecydowanie większy wpływ na rynek walutowy niż na giełdy akcji.

Tego samego dnia poznamy jeszcze finalne odczyty wskaźników PMI dla europejskiego przemysłu, ale po wstępnych publikacjach z ubiegłego tygodnia, te również nie będą miały raczej większego wpływu na nastroje wśród inwestorów.

Co nowego na rynku Catalyst?

Na początek znów doniesienia ze spółki deweloperskiej Gant. I znów nowy termin wykupu zaległych serii obligacji: tym razem to piątek, 2. sierpnia. Spółka po raz kolejny przesunęła termin wykupu papierów ze względu na to, że wciąż nie ma decyzji w sprawie emisji obligacji konsolidacyjnych. A to właśnie z tych środków ma spłacić poprzednie zobowiązania. W sumie Gant ma teraz niespłacone zobowiązania na sumę około 60 milionów złotych.

Wśród bardziej pozytywnych informacji, które mogą zainteresować szczególnie inwestorów indywidualnych, warto wspomnieć o zapowiedzi koncernu PKN Orlen na temat kolejnej emisji obligacji, które najprawdopodobniej będzie miała miejsce jesienią. Koncern, który w ostatnich dniach nieco zawiódł inwestorów swoimi wynikami kwartalnymi, trzyma się swojego planu kolejnej emisji na kwotę 200 milionów złotych. Patrząc na popularność ostatniej sprzedaży obligacji przez PKN Orlen, można spodziewać się, że i tak oferta będzie cieszyć się ponadprzeciętnym zainteresowaniem. Tym bardziej, że inwestorzy szukający w tej chwili zysków z bezpiecznych inwestycji, mają w tej chwili spory problem. Obniżka stóp procentowych przyczyniła się bowiem do tego, że odkładanie pieniędzy na bankowych lokatach stało się nieopłacalne.

Dlaczego GPW stoi w miejscu, gdy Europa i Wall Street rosną?

Opublikowano: 22 lipca 2013 o 07:59

W komentarzu Corporatebonds.pl przeczytasz, co mogą przynieść najbliższe dni na rynku.

Chociaż na amerykańskim i europejskich parkietach notujemy wyraźne wzrosty, to bariera 2.300 punktów dla indeksu WIG20 stanowi wyraźny opór. Inwestorom w Warszawie bardzo ciążą chaotyczne informacje na temat przyszłości OFE.

To jeszcze nie koniec QE3 – z takim najważniejszym wnioskiem gracze na światowych parkietach zakończyli ubiegły tydzień. I taka informacja w zupełności wystarczyła im do tego, by zabrać się za kupowanie akcji. Wskaźniki na Wall Street po raz kolejny sięgnęły rekordowych poziomów. Tymczasem z warszawskiego parkietu optymizm na razie wyparował. Najlepiej widać to po notowaniach indeksu naszych blue chipów. Gracze przez większość tygodnia nie zdołali utrzymać go powyżej pułapu 2.300 punktów. Pod koniec piątkowej sesji ten poziom został co prawda pokonany, ale niskie obroty raczej nie pozwalają wyciągać z tego żadnych wniosków.

WIG 20

Źródło: Stooq.pl

Reakcja polskich inwestorów – a raczej jej brak – na szereg danych, które napłynęły na rynek w ostatnich dniach, nie świadczy dobrze o naszym parkiecie. Ci zdecydowali się na wyczekiwanie. Można tylko zadać sobie pytanie, jak to możliwe, skoro właściwie najważniejsze wydarzenie ubiegłego tygodnia powinniśmy interpretować raczej pozytywnie.

Fed może nawet zwiększyć QE3

W długo oczekiwanym wystąpieniu przed Izbą Reprezentantów Ben Bernanke powtórzył, że program skupu aktywów wart 85 miliardów dolarów miesięcznie może zostać zakończony. Wyraźnie jednak zaznaczył, że zanim to nastąpi, amerykańska gospodarka musi pokazać wyraźne odbicie. Chodzi tu przede wszystkim o rynek pracy i spadek bezrobocia do poziomu 6-6,5 procent.

Co ciekawe, szef amerykańskiego banku centralnego dodał, że jeżeli tak się nie stanie, to Fed byłby gotowy nawet do tego, by czasowo zwiększyć skalę programu QE3.

Takie słowa Bena Bernanke należy interpretować raczej pozytywnie w kontekście sytuacji na rynkach. Tak stało się na Wall Street i na europejskich parkietach. Ale już nie w Warszawie. Dlaczego?

Niska inflacja wcale nie jest dobra

Wydaje się, że naszym indeksom niezmiennie ciążą dwie sprawy: po pierwsze spowolnienie gospodarcze, a po drugie – przyszłość OFE. Kolejnym sygnałem potwierdzającym problemy polskiej gospodarki były w ostatnich dniach dane o najniższej w historii inflacji (0,2 procent r/r). Wbrew pozorom rekordowo niski wzrost cen wcale nie jest dobry. Świadczy bowiem o słabym popycie wśród konsumentów. Zatrudnienie spada, sytuacja na rynku pracy zmusza ludzi do oszczędzania, a – co za tym idzie – nie ma presji na wzrost płac. A gdy nie ma podwyżek, to i inflacja musi być niska. Słowem, gospodarka stoi w miejscu, więc również inwestorzy nie mają powodów do tego, by ryzykować zakup bardziej znaczących pakietów akcji.

Jeżeli chodzi o OFE, to sytuacja nie zmienia się od kilku miesięcy. Praktycznie wiadomo już, że rząd zlikwiduje system drugiego filaru w całości bądź w znaczącej części. A to z kolei wprowadzi ogromne zamieszanie na rynku i wyprzedaż akcji. Pytanie tylko, kiedy i w jaki sposób to się stanie. A skoro w tak istotnej sprawie panuje duża niepewność, to inwestorzy wolą poczekać z boku na rozwój sytuacji.

Czas na dane o bezrobociu i sprzedaży detalicznej

Najprościej mówiąc, w nowy tydzień na rynku wkraczamy w nastrojach marazmu. Nie jest to pesymizm, który sugerowałby znaczącą korektę, ale raczej niechęć do handlu, która przejawia się też w niskich obrotach.

Również liczba publikacji makroekonomicznych w ostatnich dniach lipca nie będzie skłaniać inwestorów do gwałtowniejszych decyzji o kupnie bądź sprzedaży akcji. Wśród nich warto odnotować właściwie tylko środowe odczyty europejskich wskaźników PMI dla przemysłu i usług. Z bardzo dużym prawdopodobieństwem możemy założyć, że w przypadku strefy euro indeks po raz kolejny nie przekroczy poziomu 50 punktów, potwierdzając spowolnienie gospodarcze w Eurolandzie. Nie powinno to mieć jednak większego wpływu na nastroje.

Jeżeli chodzi o dane makroekonomiczne dotyczące polskiej gospodarki, to inwestorzy mogą zwrócić uwagę na wtorkowe publikacje na temat bezrobocia i sprzedaży detalicznej. Jednak w kontekście ostatnich informacji trudno spodziewać się oznak wyraźnego ożywienia – prognozy mówią o tym, że wskaźnik bezrobocia znów znajdzie się na poziomie powyżej 13 procent, a wzrost sprzedaży detalicznej będzie oscylował w okolicach zaledwie 1 procenta r/r.

Od tego mogą zależeć notowania WIG20

W najbliższych dniach inwestorzy powinni zwrócić uwagę na dwie spółki z WIG20. We wtorek swój raport po pierwszym półroczu opublikuje PKN Orlen. O koncernie było w ostatnich tygodniach głośno w kontekście dość atrakcyjnej dla inwestorów detalicznych emisji obligacji. Być może władze spółki zasugerują kolejne tego typu oferty, co z pewnością miałoby pozytywny wpływ na cały rynek Catalyst. Z kolei środa będzie też dla PKN Orlen pierwszym dniem notowań akcji bez dywidendy w wysokości 1,50 złotego za papier.

W środę raport za pierwsze półrocze opublikuje też spółka TPSA. Będzie to z pewnością ciekawa lektura dla inwestorów, zwłaszcza kontekście ostatnich, znaczących cięć dywidendy, które miały negatywny wpływ na kurs akcji.

W notowaniach WIG20 wiele zależy wreszcie od nastrojów panujących wokół koncernu miedziowego KGHM. Tylko w ciągu ostatniego miesiąca jego notowania spadły o prawie 20 procent. Spółka skarży się, że negatywny wpływ na jej wyniki ma podatek od kopalin, który kosztuje ją dwa miliardy złotych rocznie. Na cenie akcji odbiły się też wyraźne spadki cen metali, w tym przede wszystkim srebra.

Co nowego na rynku Catalyst?

Coraz więcej niepokojących informacji płynie też z rynku obligacji korporacyjnych. Inwestorom nie daje o sobie zapomnieć przede wszystkim deweloper Gant. Spółka wciąż nie rozliczyła się z inwestorami. Sprawa poważna, bo suma zobowiązań Ganta sięga już w sumie 60 milionów złotych. Kolejny termin obiecanego wykupu już za nami i – zgodnie z piątkowym komunikatem – kolejny został wyznaczony na 2. sierpnia. Spółka wciąż ma nadzieję na to, że uda się jej wyemitować papiery konsolidacyjne, z których środki pozwoliłyby na uregulowanie zaległych długów.

Problemy ma również inna spółka notowana na GPW – Agroton. Ukraińska firma z branży spożywczej poprosiła swoich wierzycieli o przesunięcie daty zapadalności swoich papierów dłużnych na rok 2019. Spółka tłumaczy tak odległy termin dużymi problemami… na Cyprze. Z powodu kłopotów w tamtejszym sektorze bankowym firma nie może ponoć wycofać swoich depozytów i tym samym spłacić obligatariuszy.

Inwestorzy dostali sygnał do marszu w górę. Będą wzmożone zakupy?

Opublikowano: 15 lipca 2013 o 08:16

W komentarzu Corporatebonds.pl przeczytasz, co mogą przynieść najbliższe dni na rynkach.

Kupujący wreszcie odzyskali wiarę we własne siły. Wyraźnie pomógł im w tym protokół z ostatniego posiedzenia banku centralnego USA. Teraz nic nie stoi już na przeszkodzie, by indeksy poszły mocniej w górę.

WIG20 powyżej poziomu 2.300 punktów i zahamowanie spadków złotego. Zgodnie z tym, co pisaliśmy przed tygodniem, ostatnie dni okazały się punktem zwrotnym na polskim rynku. Najkrócej mówiąc, powrócił na niego optymizm, który znów zachęcił inwestorów do większego ryzyka. Efekt widać na poniższym wykresie.

WIG 20

Źródło: Stooq.pl

Bez najmniejszej wątpliwości można powiedzieć, że za taką sytuację odpowiadają w pierwszej kolejności wydarzenia za granicą, w tym przede wszystkim opublikowany w środę wieczorem protokół po czerwcowym posiedzeniu Fed.

Koniec QE3 wcale nie tak szybko

W tym miejscu warto w skrócie przypomnieć, skąd wzięły się czerwcowe spadki na giełdach. Otóż Ben Bernanke po posiedzeniu Fed zasygnalizował, że zamierza wyhamować, a potem całkowicie wygasić program wsparcia gospodarki, znany jako QE3. Dla rynków oznaczałoby to ubytek 85 miliardów dolarów miesięcznie, więc nic dziwnego, że w reakcji na te słowa inwestorzy zaczęli pozbywać się akcji.

Tymczasem protokół po ostatnim posiedzeniu mówi o tym, że członkowie FOMC – czyli Komitetu decydującego o polityce monetarnej USA – rozważą zakończenie QE3, ale dopiero wówczas gdy dostaną dowody na to, że sytuacja gospodarcza w USA wyraźnie się poprawia. A najlepszy tego przejaw będzie miał miejsce wtedy, gdy wskaźnik bezrobocia spadnie z obecnych 7,6 procent do 6-6,5 procent. Prognozy Fed mówią o tym, że nastąpi to dopiero w połowie przyszłego roku, więc co najmniej do tego czasu można być spokojnym o to, że program będzie kontynuowany.

WIG 20

Powyższe dane pochodzą z czerwcowego protokołu Fed.

Co bardzo ważne dla inwestorów, członkowie FOMC zasugerowali również, że bank centralny powinien prowadzić jaśniejszą politykę informacyjną, by nie wprowadzać chaosu na rynkach. Jak się okazało, tym właśnie było podyktowane ostatnie wystąpienie Bena Bernanke.

Podsumowując wątek najważniejszego wydarzenia ostatnich dni, teraz inwestorzy jeszcze dokładniej będą zapewne śledzić dane dotyczące amerykańskiego rynku pracy. Można założyć, że każda informacja o wyraźnym wzroście zatrudnienia czy spadku bezrobocia będzie prowadzić nas do wyhamowania QE3 i tym samym do kolejnej korekty. Ale jeszcze nie teraz.

Tym razem dane z Polski mogą mieć znaczenie dla inwestorów

Tym sposobem inwestorzy wchodzą w nowy tydzień w dość dobrych nastrojach. Na polskim rynku – jak zwykle w trzecim tygodniu miesiąca – rolę odegrają dane makroekonomiczne z naszej gospodarki. Poznamy najnowsze wieści na temat przeciętnego wynagrodzenia i zatrudnienia (wtorek), a także produkcji przemysłowej (środa).

Jeżeli chodzi o wtorkowe dane, to raczej trudno spodziewać się odwrócenia tendencji, które zapewne pokaże wzrost wynagrodzeń (około 2 procent r/r), przy jednoczesnym spadku zatrudnienia (około 1 procent r/r). Słowem, wciąż mamy do czynienia ze spowolnieniem na rynku pracy, a realne wynagrodzenia są ratowane tylko przez rekordowo niską inflację.

Ale – co bardzo istotne – w środę GUS poinformuje zapewne o wzroście produkcji przemysłowej w czerwcu o 1,5 procent r/r i o 0,7 procent m/m. Jeżeli ta prognoza się potwierdzi, to jest szansa, że jednocześnie zachęci inwestorów do kupna akcji i umocnienia złotego. Może to być bowiem potraktowane jako pierwszy – chociaż na razie dość słaby – sygnał poprawy w polskiej gospodarce.

A jeżeli tak, to również upewni on inwestorów w tym, że seria ośmiu obniżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej rzeczywiście dobiegła końca. Warto przypomnieć, że po ostatnim posiedzeniu RPP prof. Marek Belka zapowiedział zakończenie cyklu cięć stóp.

W odniesieniu do polskiej gospodarki warto zaznaczyć, że tym – co może w tym tygodniu działać na niekorzyść inwestorów – będzie zapowiedziana przez rząd nowelizacja budżetu. Chociaż, spoglądając na stan finansów publicznych, można było już spodziewać się jej od dawna, to w połączeniu ze sprawą OFE (o której pisaliśmy szeroko w poprzednich komentarzach) rzuca to dość negatywne światło na nasz rynek. A to rzecz jasna może zachęcić inwestorów zagranicznych do ostrożniejszego podejścia do inwestowania w Polsce. Nie mówiąc już zamieszaniu, które mogłyby również wywołać agencje ratingowe.

Francja z niższym ratingiem

Gdy już mowa o agencjach ratingowych, to warto zwrócić uwagę na to, że w ostatni piątek agencja Fitch obniżyła swoją ocenę Francji z najwyższej możliwej AAA do AA+. O ile inwestorzy już nie panikują po takich decyzjach agencji, to jednak jest to kolejny dowód na spowolnienie w strefie euro. Fitch mówi o rosnącym bezrobociu we Francji, kłopotach przemysłu i w konsekwencji problemach z deficytem budżetowym.

W kontekście informacji ze strefy euro ten tydzień nie przyniesie ich zbyt wiele. W zasadzie warto zwrócić uwagę tylko na najnowszą publikację niemieckiego wskaźnika nastrojów gospodarczych ZEW. Uwagę inwestorów mogą skupić na sobie również przedstawiciele Europejskiego Banku Centralnego, których publiczne wystąpienia zostały zaplanowane na poniedziałek i czwartek.

Tymczasem w USA trwa sezon wyników spółek, który powinien sprzyjać wzrostowi indeksów na Wall Street. Firmy po drugim kwartale raportują wyniki lepsze od prognoz, co zwykle stanowi dla inwestorów zachętę do kupna akcji.

Co nowego na rynku Catalyst?

Ostatnie dni przynoszą również większy ruch na rynku obligacji korporacyjnych Catalyst. Warto wspomnieć między innymi o tym, że giełda dopuściła do obrotu papiery takich spółek jak: Blue Tax Group, Akcept Finance, Koncept WS oraz Getin Noble Bank.

Z kolei już w poniedziałek na rynku Catalyst zadebiutują papiery spółki budowlanej Kopahaus. Firma wyemitowała obligacje na sumę 5,5 miliona złotych, o wartości nominalnej w wysokości tysiąca złotych za papier. Ich termin zapadalności został ustalony na sierpień przyszłego roku.

Ten tydzień powinien być spokojny, jeżeli chodzi o terminy wykupów obligacji. Lista spółek, które mają problem z regulowaniem swoich należności wobec inwestorów, na razie się nie wydłużyła.

To będzie kluczowy tydzień dla rynków. Sprawdź dlaczego

Opublikowano: 8 lipca 2013 o 08:04

O tym, co wpłynie na rynkowe nastroje w najbliższych dniach, przeczytasz w najnowszym komentarzu Corporatebonds.pl.

Będzie się działo. Nie bez przesady można powiedzieć, że wydarzenia tego tygodnia zdecydują o tym, czy inwestorzy wciąż zachowają chęć do kupowania akcji, czy też na razie uznają to zajęcie za zbyt ryzykowne.

W USA rusza sezon wyników po drugim kwartale, czekają nas wystąpienia prezesów banków centralnych, do tego inwestorzy poznają szereg ważnych informacji makroekonomicznych z Europy i Chin. A to wszystko po i tak już bardzo nerwowym tygodniu, w którym najważniejsza dla graczy okazała piątkowa publikacja danych z amerykańskiego rynku pracy.

Spadki na giełdach zostały wywołane tym, że dane na temat czerwcowego wzrostu zatrudnienia w sektorze prywatnym o 202 tysiące osób okazały się znacznie lepsze od prognoz na poziomie 175 tysięcy. Paradoks? Wcale nie. O tym, że inwestorzy mogą w ten sposób reagować na lepsze wieści, pisaliśmy już w poprzednio. Jakiekolwiek oznaki poprawy w amerykańskiej gospodarce będą teraz oznaczać, że zbliża się rychły koniec programu QE3, a Wall Street zostanie odcięte od środków, które tam płyną.

Gdyby nie piątkowa korekta, to główny indeks warszawskiej giełdy prezentowałby się znacznie lepiej. Tymczasem inwestorom nie udało się na razie zaatakować poziomu 2.300 punktów, chociaż byli bardzo blisko.

WIG 20

Źródło: Stooq.pl

Warto odnotować, że większego wpływu na polski rynek nie miała w ubiegłym tygodniu decyzja Rady Polityki Pieniężnej, która już 8. raz z rzędu obcięła stopy procentowe. Po serii obniżek główna stopa referencyjna zatrzymała się na poziomie 2,5 procent i – zgodnie z komunikatem RPP – tutaj cięcia się kończą. Ta deklaracja pozwoliła jedynie na umocnienie złotego.

Bernanke znów rządzi na rynkach

Wpływ decyzji RPP na warszawską giełdę był znikomy, bo – przynajmniej jeżeli chodzi o banki centralne – dla inwestorów najważniejszy jest w tej chwili amerykański Fed. Będziemy mieli okazję przekonać się o tym już w najbliższą środę. Mianowicie, wieczorem zostaną opublikowane zapiski po ostatnim posiedzeniu Fed, późno wieczorem polskiego czasu głos zabierze szef banku Ben Bernanke. Oba wydarzenia inwestorzy będą z pewnością śledzić ze wzmożoną uwagą, a zareagować na nie będą mogli dopiero w czwartek rano, po otwarciu handlu.

Czy jest się czego obawiać? Wydaje się, że najważniejsze elementy wszystkich stanowisk i wypowiedzi skupią się wokół sprawy ewentualnego wygaszenia programu skupu obligacji QE3. Pytania, które inwestorzy sobie zadają, „kręcą się” wokół tego, kiedy nastąpi koniec QE3, czy jego skala już lada dzień zostanie zmniejszona oraz jaki wpływ będzie miał ten krok na gospodarkę.

I tutaj sprawa jest prosta: każde potwierdzenie lub nawet sugestia szybkiego zakończenia QE3 może znów wywołać spadki. Z kolei nadzieja na wzrost pojawi się, jak tylko inwestorzy dostaną sygnał, że wart 85 miliardów dolarów miesięcznie program będzie kontynuowany.

Będzie ujemna stopa w Eurolandzie?

I o ile szef Fed nosi się z pomysłem zacieśnienia polityki pieniężnej, o tyle europejscy inwestorzy mogą teraz szukać sygnałów optymizmu w słowach prezesa Europejskiego Banku Centralnego. W ubiegłym tygodniu, chociaż EBC nie zmienił stóp procentowych, to Mario Draghi stwierdził, że bank jest gotowy na dalsze „luzowanie” swojej polityki, w tym wprowadzenie ujemnej stopy procentowej.

Dodał również, że stopy na pewno będą rekordowo niskie przez dłuższy okres czasu, co spowodowało chwilowe wzrosty na giełdach. W kontekście kolejnych zapowiedzi ze strony szefa EBC warto pamiętać o tym, że w tym tygodniu poznamy najnowsze informacje na temat produkcji przemysłowej w Niemczech (poniedziałek), Francji (środa) i całej strefie euro (piątek).

Do całego kompletu wystąpień prezesów banków centralnych powinniśmy jeszcze dołożyć konferencję szefa Banku Japonii. Decyzję o stopach poznamy w czwartek. Zaraz potem Haruhiko Kuroda podzieli się z rynkiem swoimi spostrzeżeniami, co może mieć umiarkowany wpływ na nastroje wśród europejskich graczy.

Rusza sezon wyników w USA

Jeżeli chodzi o informacje z rynków azjatyckich, to o wiele ważniejsze wydają się doniesienia z Chin, które napłyną na rynek we wtorek i w środę. Najpierw poznamy dane o inflacji w Chinach, potem zostaną opublikowane najnowsze wyniki dotyczące handlu zagranicznego. Zwłaszcza w tych drugich danych inwestorzy mogą doszukiwać się oznak spowolnienia gospodarczego, co znów może mieć negatywny wpływ na rynki.

Inwestorzy nie mogą zapomnieć również o tym, że już w poniedziałek rusza sezon wyników amerykańskich spółek. Po raz kolejny otwiera go koncern Alcoa. Wiele wskazuje na to, że firma, która jest uznawana za „barometr” całej gospodarki, pokaże rezultaty lepsze niż przed rokiem. To sugeruje odbicie w światowej gospodarce. Teoretycznie takie otwarcie sezonu wyników powinno sprzyjać wzrostom na giełdach. Pytanie tylko, czy znów nie zostaną one zinterpretowane przez inwestorów w kontekście rychłego zakończenia QE3.

Decyzja o OFE jeszcze odbije się na giełdzie

Rzut oka na wydarzenia w kraju. Wśród danych makro można odnotować tylko zaplanowaną na piątek publikację na temat bilansu płatniczego. Poza tym nie milkną echa sprawy dotyczącej przyszłości funduszy emerytalnych. W ubiegłym tygodniu premier Donald Tusk zapowiedział konsultacje społeczne w sprawie pomysłów na to, co z zrobić z OFE. Z kolei w sobotniej „Gazecie Wyborczej” dość jasno stwierdza, że jego zdaniem OFE są dla państwa kosztownym systemem i destabilizują finanse publiczne.

Takie stwierdzenia dają nam odpowiedź na to, co rząd zamierza zrobić z OFE i inwestorzy powinni zatem przygotować się na niejedno jeszcze zamieszanie na giełdzie. Po raz kolejny warto tu przypomnieć, że OFE mają w portfelach akcje warte około 100 miliardów złotych.

W kontekście krajowego rynku warto odnotować jeszcze, że w poniedziałek wchodzą do obrotu na giełdzie akcje pracownicze JSW. Już od dłuższego czasu był to jeden z czynników, który znacząco „ciążył” kursowi akcji notowanej w WIG20 kopalni. W poniedziałek dywidendę wypłaci również bank Pekao SA.

Co nowego na Catalyst?

Ostatnie dni nie są najszczęśliwsze dla posiadaczy obligacji notowanych na rynku Catalyst. Od wielu tygodni piszemy na temat nowych informacji dotyczących spółki deweloperskiej Gant. Nie inaczej będzie tym razem. Firma znów nie wykupiła w terminie obligacji, po raz kolejny przesuwając termin wykupu, tym razem na 19. lipca. Poza tym nie udało się jej na razie przeprowadzić zapowiadanej emisji papierów konsolidacyjnych.

Tymczasem okazuje się, że Gant to nie jedyna spółka, która ma problemy z terminowym wykupem obligacji. Do tego grona w ostatnich dniach dołączyła firma BBI Zeneris, która miała spłacić ponad 6,5 miliona złotych. Dopiero nowa emisja obligacji pozwoliła spółce spłacić stare zobowiązania.

Decyzje w sprawie OFE postraszyły inwestorów. Kupujący nie dają za wygraną

Opublikowano: 1 lipca 2013 o 07:56

W komentarzu Corporatebonds.pl sprawdź, co mogą przynieść najbliższe dni na rynkach akcji i obligacji.

Inwestorzy mają za sobą bardzo nerwowy, ostatni tydzień pierwszego półrocza. Pomimo ogromnego zamieszania na rynku wyraźnie widać, że kupujący nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

Decyzja w sprawie stóp procentowych w Polsce, spora dawka wskaźników gospodarczych z całej Europy, a także najnowsze informacje na temat bezrobocia w USA – tym będą żyli inwestorzy w pierwszym tygodniu lipca. Jeżeli dane ich pozytywnie zaskoczą, będą wreszcie mieli okazję odreagować bardzo napiętą sytuację z ostatnich dni.

Tym razem nerwowo zrobiło się za sprawą długo oczekiwanego raportu rządu na temat Otwartych Funduszy Emerytalnych. Premier zaproponował trzy warianty zmian w ich funkcjonowaniu. Nie wnikając w szczegóły, można śmiało stwierdzić, że każdy wyraźnie ogranicza rolę OFE i tym samym – w najlepszym wypadku – znacząco zmniejszy ilość środków, które fundusze inwestują na giełdzie.

Nic więc dziwnego, że gracze w pierwszej chwili zareagowali wyprzedażą akcji. Dopiero piątkowa sesja przyniosła odreagowanie na rynku i w rezultacie WIG20 zakończył ostatni tydzień czerwca na niewielkim plusie.

WIG 20

Źródło: Stooq.pl

Inwestorzy boją się zmian w OFE, bo te w okresie swojej działalności zgromadziły już w akcjach około 100 mld zł i są obecne w akcjonariacie 70 proc. spółek, w dużej mierze tych, które były prywatyzowane za pośrednictwem giełdy. Nawet trudno sobie wyobrazić skalę spadków, z którą mielibyśmy do czynienia, gdyby fundusze zostały nagle zmuszone do szybkiego wyzbycia się posiadanych aktywów.

Europejska gospodarka wciąż w słabej kondycji

Jest jednak szansa, że w poniedziałek inwestorzy odwrócą uwagę od sprawy OFE i skupią się na najnowszych doniesieniach makroekonomicznych z europejskiej gospodarki. Poznamy bowiem cały szereg czerwcowych wskaźników PMI dla przemysłu, które zwykle mają bardzo duży wpływ na nastroje wśród graczy.

Co ciekawe, w przypadku całej strefy euro analitycy prognozują poprawę indeksu do 48,7 pkt. z 48,3 pkt. przed miesiącem. To jednak wciąż wynik poniżej granicznego poziomu 50 pkt. Gdy zestawimy go z prognozą rekordowego bezrobocia w Eurolandzie (12,3 proc.), to okaże się, że na wskazywanie odbicia gospodarczego jest zbyt wcześnie. Z drugiej jednak strony informacje zgodne z podaną prognozą nie powinny wywołać negatywnej reakcji inwestorów, nastawionych również na to, że Europejski Bank Centralny raczej na pewno nie zmieni w tym tygodniu (czwartek) stóp procentowych w strefie euro. Wówczas poznamy też ostateczny odczyt PKB w Eurolandzie po pierwszym kwartale (prognoza -1,1 proc. r/r).

Warto też zwrócić uwagę na to, na jakim poziomie ukształtują się czerwcowe wskaźniki przemysłowego PMI dla Polski, Niemiec i Francji. Można spodziewać się, że we wszystkich przypadkach indeks również wypadnie na poziomie poniżej 50 pkt. To argument nie tylko dla EBC, ale również dla polskiego banku centralnego, przemawiający za utrzymaniem luźnej polityki pieniężnej.

RPP znów obetnie stopy. Będzie kolejny rekord

O tym, czy tak się stanie, inwestorzy przekonają się już w środę, gdy Rada Polityki Pieniężnej podejmie decyzję o stopach procentowych. Ekonomiści są zgodni, że RPP obniży stopy o kolejne 0,25 pkt. proc., co sprowadzi główną stopę referencyjną do rekordowo niskiego poziomu 2,5 proc. Najprawdopodobniej będzie to jednocześnie zakończenie cyklu cięć w tym roku.

Za obniżką stóp przemawia oczywiście wciąż słaba kondycja polskiej gospodarki, na co wskazują praktycznie wszystkie wskaźniki makroekonomiczne. Dodatkowym argumentem jest też rekordowo niska inflacja. Powinniśmy jednak pamiętać o tym, że wśród członków RPP mogą również podnieść się głosy sprzeciwu, wskazujące na to, że kolejna obniżka wpłynie na jeszcze wyraźniejsze osłabienie polskiej waluty.

Generalnie jednak, można założyć, że kolejne cięcie stóp procentowych to dobra informacja dla giełdowych graczy. Nie tylko ze względu na obniżenie kosztu kredytów dla przedsiębiorstw, ale też dlatego, że coraz więcej osób zniechęconych marnym oprocentowaniem lokat będzie szukać możliwości inwestowania albo na rynku akcji albo na rynku Catalyst.

Członkowie Fed łagodzą wypowiedź Bena Bernanke

Dopiero w piątek warto będzie zwrócić uwagę na to, co wydarzy się na nowojorskiej giełdzie. W środę sesja będzie bowiem skrócona, a w czwartek Wall Street nie pracuje ze względu na Dzień Niepodległości.

Tymczasem właśnie w piątek inwestorzy poznają najnowsze informacje z amerykańskiego rynku pracy, w tym najważniejszą z nich, czyli odczyt wskaźnika bezrobocia. Prognozy mówią o czerwcowym wyniku na poziomie 7,5 proc. wobec 7,6 proc. w maju. Jednocześnie zatrudnienie w sektorze pozarolniczym miało w czerwcu rosnąć wolniej, o 167 tys. osób wobec 175 tys. w maju.

To dość ważne informacje w kontekście ostatniego zamieszania, które wywołały słowa Bena Bernanke o możliwym wygaszeniu programu QE3 w połowie przyszłego roku. W ostatnich dniach inni członkowie Fed starali się nieco złagodzić wydźwięk tej wypowiedzi. Na przykład Jerome Powell przekonywał, że reakcja inwestorów była zbyt gwałtowna w porównaniu do realnego znaczenia tego, co robi Fed. Inny członek Fed, William Dudley, dodał, że należy pamiętać o tym, że perspektywa podwyżki stóp procentowych w USA jest bardzo odległa, nawet jeżeli bank zdecyduje się na ograniczenie skupu obligacji w ramach QE3.

Co nowego na rynku Catalyst?

Duże zamieszanie na rynku akcji zepchnęło nieco na drugi plan ważne wydarzenie z rynku Catalyst, jakim niewątpliwie był debiut obligacji koncernu PKN Orlen. Spółka w rekordowym tempie w ostatnich tygodniach sprzedała papiery dłużne inwestorom indywidualnym, co z pewnością przyczyni się do spopularyzowania tego rynku wśród drobnych graczy. W dwóch seriach obligacji PKN Orlen inwestorzy kupili papiery na łączną kwotę 400 mln zł. Można spodziewać się, że kolejna transza obligacji pojawi się już jesienią.

Co ciekawe, to najprawdopodobniej nie koniec dużych emisji na Catalyst. Ostatnio o możliwości jej przeprowadzenia mówią też przedstawiciele miedziowego giganta KGHM. Na razie plan jest we wstępnej fazie, ale trudno oczekiwać, by emisja miała mniejszą wartość niż 1 mld zł. Wiadomo również, że koncern potrzebuje finansowania zewnętrznego, bo tylko sam nowy podatek od kopalin kosztuje KGHM około 2 mld zł rocznie.

Ten tydzień na Catalyst powinien upłynąć dość spokojnie. Nie został bowiem zaplanowany żaden wykup obligacji.

Za nami gwałtowne spadki. Inwestorzy wrócą do zakupów akcji?

Opublikowano: 24 czerwca 2013 o 08:09

W komentarzu Corporatebonds.pl przeczytasz, co mogą przynieść najbliższe dni na rynkach akcji i obligacji.

Szef amerykańskiego banku centralnego Ben Bernanke dał wreszcie inwestorom pretekst do realizacji zysków na rynku akcji. Skalę przeceny w przypadku warszawskiego parkietu można jednak uznać za mocno przesadzoną.

Spadek indeksu WIG20 o prawie dziesięć procent, a wśród notowanych w nim spółek straty na akcjach KGHM sięgające jednej piątej ich początkowej wartości – to efekt tylko pięciu ostatnich sesji „czarnego tygodnia” na warszawskiej giełdzie.

WIG 20

Źródło: Stooq.pl

Krótko mówiąc, ci, którzy oczekiwali przeceny na mocno rozgrzanym w ostatnich miesiącach rynku, wreszcie się jej doczekali. Pomimo skali spadków bardziej prawdopodobne jest jednak to, że najbliższe dni przyniosą uspokojenie i przynajmniej część inwestorów wykorzysta ostatnie wydarzenia do tego, by dokupić akcje po niższych cenach.

Zbyt duża skala przeceny w „czarnym tygodniu”

Powodów ostatnich spadków powinniśmy szukać przede wszystkim w jednym wydarzeniu, którym było ostatnie wystąpienie Bena Bernanke po posiedzeniu Fed. Inwestorów jak zwykle praktycznie nie interesowała decyzja Fed w sprawie stóp procentowych, ale to co szef banku centralnego miał do powiedzenia w sprawie programu skupu obligacji QE3.

I o ile w poprzednich wystąpieniach wypowiadał się o nim bardzo niejednoznacznie, o tyle teraz wskazał w miarę konkretne terminy jego wygaszenia. W skrócie plan przedstawia się następująco: jeszcze w tym roku kwota 85 mld dolarów miesięcznie przeznaczanych na program zostanie ograniczona, a w połowie przyszłego roku program całkowicie zniknie. Taka zapowiedź stała się więc oczywistym pretekstem do wyprzedaży akcji.

Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że Ben Bernanke zostawił sobie „furtkę” w postaci zapowiedzi, że plan jest uzależniony od realizacji prognoz makroekonomicznych w amerykańskiej gospodarce. Można więc założyć, że jeżeli za kilka miesięcy nie będzie w niej widać realnej poprawy, to QE3 zostanie utrzymany. A to z kolei może dawać inwestorom nadzieje na dalsze wzrosty i zachęcać ich do zakupów akcji.

KGHM mocno zawiódł inwestorów

W tej sytuacji można skłonić się ku stwierdzeniu, że skala przeceny po wystąpieniu Bena Bernanke przekroczyła jego realne znaczenie dla rynków. Temu wydarzeniu nie towarzyszyły bowiem, żadne dane makroekonomiczne, które uzasadniałyby tak gwałtowną wyprzedaż akcji.

Za takie trudno bowiem uznać informacje z polskiej gospodarki, które choć kiepskie, to już od dawna nie budzą emocji wśród graczy. W ubiegłym tygodniu były to m.in. niższe od prognoz dane o wzroście wynagrodzeń (+2,3 proc. r/r), spadku zatrudnienia (-0,9 proc. r/r) i znacznie słabsze od oczekiwań doniesienia o produkcji przemysłowej (-1,8 proc. r/r).

Wśród istotnych wydarzeń na GPW warto jednak zwrócić uwagę na gwałtowną przecenę akcji KGHM, która w trakcie pięciu sesji zabrała inwestorom aż 20 proc. ich wartości.

WIG 20

Źródło: Stooq.pl

Wśród powodów takiej sytuacji możemy wymienić nie tylko przecenę na rynku surowców, ale także niezwykle istotną informację na temat dywidendy za 2012 rok, która ostatecznie wyniesie 9,8 zł na akcję, podczas gdy rynek obstawiał jej wysokość na poziomie 14 zł.

Kolejne dni przyniosą uspokojenie?

Odpowiedź na pytanie o możliwy termin końca przeceny na rynku akcji jest w tej chwili bardzo trudna. Wydaje się jednak, że ostatni tydzień czerwca przyniesie więcej uspokojenia, a inwestorzy podejmą próbę odreagowania spadków.

Można założyć, że w centrum ich uwagi pozostaną informacje z USA. Te bowiem pozwalają na bieżąco prognozować plany Fed w sprawie QE3, co w kontekście ostatniego wystąpienia Bena Bernanke ma ogromne znaczenie. Inwestorzy powinni więc zwrócić uwagę na finalny odczyt amerykańskiego PKB (środa) oraz na indeks nastrojów konsumentów Conference Board (wtorek). Najogólniej mówiąc, wszystkie informacje lepsze od prognoz będą nas przybliżać do wygaszania programu skupu obligacji przez Fed.

Jeżeli chodzi o dane z europejskiej gospodarki, to kalendarium na najbliższe dni również wygląda dość ciekawie. Najważniejszy wydaje się poniedziałkowy odczyt niemieckiego wskaźnika nastrojów gospodarczych Ifo. Poznamy też finalne odczyty PKB za pierwszy kwartał w Wielkiej Brytanii (czwartek) i we Francji (środa). Wśród doniesień z Polski warto zapoznać się z najnowszym wskaźnikiem bezrobocia, który zostanie opublikowany we wtorek. Analitycy obstawiają jego spadek do poziomu 13,7 proc. z 14 proc., co jednak trudno interpretować jako wyraźną poprawę na rynku pracy. W kontekście przytoczonych wcześniej danych z przemysłu będzie to raczej kolejny argument przemawiający za obniżką stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej już podczas posiedzenia na początku lipca.

Co nowego na rynku Catalyst?

W porównaniu do wydarzeń na rynku akcji, sytuacja na Catalyst jest na razie dość spokojna. Warty odnotowania jest kolejny odcinek serialu, w którym bohaterem jest spółka deweloperska Gant. Tym razem firma podała, że nie wykupiła obligacji serii AX, ani nie zapłaciła odsetek za kolejny okres. Władze dewelopera obiecują jednak nadrobić zaległości najpóźniej do 5. lipca.

Wpadkę zaliczyła też firma pożyczkowa Marka. Jak podaliśmy, spółka naruszyła warunki emisji obligacji serii A, co uprawnia posiadaczy papierów do żądania ich wcześniejszego wykupu. Do 19 czerwca obligatariusze przedstawili do wykupu 6013 obligacji serii A o wartości ponad 6 mln zł przy emisji łącznie 14,1 tys. obligacji.

Inwestorzy obecni na rynku Catalyst powinni pamiętać o tym, że przed końcem czerwca przypadają jeszcze terminy wykupu obligacji spółek: Citi Interactive, MCI Management, BBI oraz Marvipol.