Felietony i wywiady

Wywiad z Mateuszem Patorskim, Bond Traderem w Noble Securities

Opublikowano: 1 marca 2011 o 15:55

Inwestorzy indywidualni przejawiają na razie małą aktywność na platformie Catalyst. Z czego Pana zdaniem to wynika?

Niewątpliwie mamy do czynienia z wczesnym stadium rozwoju tego rynku. Jeszcze nie tak dawno polski rynek obligacji korporacyjnych był niemal wyłącznie zdominowany przez emisje prywatne, skierowane do instytucji finansowych. Te z kolei trzymały komercyjne papiery do terminu zapadalności.
Ten rynek od niedawna otwiera się na inwestora indywidualnego. Wraz ze zwiększającą się liczbą emitentów obrót na tej platformie z pewnością będzie wzrastał. Dodatkowo GPW podejmuje działania promocyjne aby skupić uwagę inwestorów na tym rynku. Widać też coraz większą aktywność Market Makerów, co może poprawić płynność przynajmniej do poziomu zadowalającego inwestorów indywidualnych (przyp.red. market maker – instytucja stale wystawiająca zlecenia kupna i sprzedaży zapewniając tym płynność rynku).

Na czym polega Pana rola jako Bond Tradera w Noble Securities?

Ta rola jest dość obszerna. Przede wszystkim kojarzenie przeciwstawnych interesów Klientów. Prosty przykład: Klient chce obligacje sprzedać. Moim zadaniem jest znalezienie drugiej strony tej transakcji i doprowadzenie do jej realizacji. Poza tym bieżąca obserwacja tego rynku tj. notowań, zmian jakie na tym rynku następują, badanie praktyczne wszystkich zależności wewnętrznych i zewnętrznych oraz zawieranie transakcji na rachunek własny Noble Securities. W przyszłości zakres ten zostanie poszerzony, szczególnie w zakresie typowego instytucjonalnego tradingu (transakcje z instytucjami finansowymi).

Jako Bond Trader odbiera Pan zlecenia kupna i sprzedaży również od osób fizycznych. Jak ocenia Pan wiedzę inwestorów indywidualnych na temat handlu obligacjami korporacyjnymi?

Świadomość tego instrumentu nie jest jeszcze zbyt wysoka. Podstawowe pojęcia dotyczące handlu takie jak cena czysta, cena brudna itd. są znane nielicznym inwestorom. Z czytaniem i interpretacją cen też bywają problemy. Nie możemy się zatem dziwić, że obrót tymi papierami na platformie Catalyst nie jest duży. W Noble Securities staramy się wyjść naprzeciw tym problemom. Inwestorzy, którzy chcą kupić lub sprzedać obligacje na rynku wtórnym mogą liczyć na naszą pomoc zarówno od strony technicznej jak i merytorycznej.

Czy w jakiś sposób handel obligacjami korporacyjnymi jest ograniczony? Czy na przykład można handlować obligacjami, które nie są notowane na Catalyst?

Są pewne wyjątki, jak na przykład obligacje imienne ale generalnie nie ma takich ograniczeń. Oczywiście handel poza rynkiem zorganizowanym wygląda inaczej. Taką transakcję przeprowadza się w inny sposób, rozliczenie też może wyglądać trochę inaczej. Jak wspominałem wcześniej mamy odpowiedni know how, dzięki któremu pomagamy naszym Klientom przeprowadzić transakcję na wszystkich grupach obligacji.

Jak interpretować cenę obligacji i w jaki sposób możemy określić czy jest ona atrakcyjna?

To co widzimy w arkuszu zleceń na Catalyst to jest kurs obligacji wyrażony w procentach wartości nominalnej. Taka jest konwencja, w ten sposób kwotuje się obligacje w Polsce, zarówno skarbowe jak i korporacyjne. Czyli jeżeli mamy ofertę sprzedaży obligacji na poziomie „102” to przy wartości nominalnej obligacji wynoszącej 100 zł zapłacimy za tą obligacje 102 zł. To co jest przy tym bardzo istotne – kwotujemy po tzw. cenie czystej czyli nie zawierającej odsetek należnych na dzień rozliczenia natomiast rozliczamy się po tzw. cenie brudnej uwzględniającej narosłe odsetki (kurs obligacji wyrażony w procentach wartości nominalnej x nominał + odsetki narosłe na dzień rozliczenia).
Oczywiście ocena atrakcyjności jest zawsze subiektywna. W przypadku Catalyst, mając oczywiście świadomość niskiej płynności, jest to po prostu cena rynkowa i można się z nią zgodzić lub nie. To co powinniśmy brać pod uwagę to na pewno parametry takie jak: kupon, zapadalność, częstotliwość wypłacania kuponu i na tej podstawie jesteśmy w stanie policzyć tzw. rentowność do wykupu. Dla przykładu: mamy obligacje z oprocentowaniem stałym na poziomie 10% rocznie, z kuponem wypłacanym kwartalnie, kupujemy ten papier po cenie czystej równej 103. W takim wypadku rentowność do wykupu tej obligacji, przy założeniu że przytrzymamy ją do zapadalności, nie wyniesie 10% rocznie. Będzie niższa ponieważ kupiliśmy obligacje po cenie wyższej niż nominał. Tak więc decydując się na zakup danego papieru stałokuponowego musimy obliczyć rentowność do wykupu. Na tej podstawie dopiero możemy szukać punktów odniesienia na rynku na przykład biorąc pod uwagę rentowność obligacji innej analogicznej spółki. Czyli podstawowa zasada: nie kierujemy się ceną, kierujemy się rentownością do wykupu. Pamiętajmy także o tym, że w przypadku papierów zmiennokuponowych czy papierów z opcją, np: wcześniejszego wykupu, stosujemy trochę inne miary. Należy też zaznaczyć, że przed podjęciem decyzji o zakupie konkretnej obligacji wskazane jest aby przeczytać dokumenty dotyczące jej emisji – pozwoli to uniknąć „niespodzianek” wynikających ze szczególnych warunków emisji.

Jaką formę Pana zdaniem będzie miał ten rynek w dojrzałej postaci?

Wydaję mi się, że sam kształt niewiele się zmieni. Czynnik numer jeden który powinien ulec największej zmianie i wpłynąć na cały rynek to płynność. Większa płynność zdeterminuje wyceny – będą one bardziej wiarygodne. Zawężą się spready, które obecnie są bardzo szerokie, wyceny będą mniej podatne na przypadkowe transakcje. To wszystko oczywiście dodatkowo uatrakcyjni handel. W ostatecznej formie obligacjami na tej platformie powinny aktywnie handlować instytucje finansowe. Zanim osiągniemy taki stan upłyną jednak lata.

Dziękuję za rozmowę

Dziękuję