Komentarze rynkowe

Uwaga inwestorów znów skupi się na USA

Opublikowano: 10 grudnia 2012 o 08:35

Zgodnie z wcześniejszymi prognozami Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe, by ożywić polską gospodarkę. W kolejnych dniach wpływ na dalsze wzrosty na rynkach może mieć Ben Bernanke.

Już w najbliższą środę wieczorem szef amerykańskiego banku centralnego Ben Bernanke ma przedstawić najnowsze prognozy makroekonomiczne dla amerykańskiej gospodarki. O ile Fed raczej na pewno nie zmieni rekordowo niskich stóp procentowych, to niezwykle istotne dla inwestorów będzie to, co Ben Bernanke będzie miał do powiedzenia na temat dalszych programów wsparcia gospodarki.

Najważniejsze pytania dotyczące polityki Fed dotyczą tego, w jaki sposób bank centralny zamierza dążyć do poprawy sytuacji na rynku pracy, tak by na koniec przyszłego roku sprowadzić wskaźnik bezrobocia do zaplanowanego poziomu 6,5 proc. Ekonomiści oczekują, że Fed ponownie zadeklaruje utrzymanie niskich stóp procentowych w przedziale 0-0,25 proc. co najmniej do połowy 2015 roku.

Poza tym inwestorzy wiążą duże nadzieje z tym, że Ben Bernanke zapowie kontynuację Operacji Twist. Nazwany w ten sposób program wykupu papierów skarbowych ma zakończyć się w grudniu. Rynek oczekuje jednak jego przedłużenia tak, by Fed wydawał na ich zakup około 45 mld dolarów miesięcznie. Jeżeli tak się stanie, to informacja z USA z pewnością stanie się pretekstem do dalszych zakupów akcji, również na polskim rynku.

Warszawski indeks blue chipów WIG20 znajduje się obecnie na poziomie najwyższym od sierpnia 2011 roku. W ostatnich dniach wyraźnie zyskały również wskaźniki małych i średnich spółek (mWIG40 i sWIG80), które co prawda nie pobiły jeszcze swoich wiosennych szczytów, ale jest na to duża szansa, bo inwestorzy wyraźnie zabrali się do kupowania ich akcji.

Tak widoczną chęć kupowania akcji przez graczy trudno uzasadnić czymkolwiek innym jak tylko dążeniem do poprawy wyników przed końcem roku, np. przez fundusze inwestycyjne. Za wzrostami nie przemawiają bowiem ani dane makroekonomiczne z Polski i Europy, ani ich prognozy na najbliższe miesiące.

Ostatnia ich odsłona to obniżka prognoz ekonomicznych dla Niemiec przez tamtejszy bank centralny. Według analityków Bundesbanku w przyszłym roku PKB u zachodnich sąsiadów wzrośnie o 0,4 proc., podczas gdy wcześniej prognozowali oni wzrost o 1,6 proc. To o tyle istotna informacja, że pogorszenie się sytuacji w Niemczech może wyraźnie odbić się również na polskiej gospodarce i wynikach polskich spółek.

Należy bowiem pamiętać, że PKB Niemiec to prawie jedna trzecia PKB całej strefy euro. Co ważniejsze, mniej więcej jedna czwarta polskiego eksportu idzie do Niemiec. A to oznacza, że w przypadku spowolnienia gospodarczego w tym kraju, również polskie spółki eksportowe mogą mieć kłopoty. Tym bardziej, że o nowe rynki zbytu wcale nie będzie im łatwo.

W najbliższych dniach w kalendarium makroekonomicznym zabraknie jednak danych, które pozwoliłyby dalej prognozować sytuację gospodarczą w Polsce. Poznamy tylko najnowsze dane o inflacji. Mogą one mieć ewentualne znaczenie w kontekście ostatnich dwóch obniżek stóp procentowych przez NBP.