Komentarze rynkowe

Dane z Polski potwierdzą spowolnienie. Czas na korektę?

Opublikowano: 17 grudnia 2012 o 08:44

Inwestorzy obecni na warszawskim parkiecie mają za sobą najlepszy tydzień od ponad trzech miesięcy. To może skłonić część z nich do realizacji zysków w najbliższych dniach.

Ostatnie dni przed świętami Bożego Narodzenia na warszawskim rynku upłyną przede wszystkim pod znakiem ważnych publikacji makroekonomicznych z polskiej gospodarki. We wtorek inwestorzy poznają najnowsze informacje dotyczące wynagrodzeń i zatrudnienia. Z kolei w środę dojdą do tego dane na temat produkcji przemysłowej. Wszystkie najprawdopodobniej potwierdzą to, że polską gospodarkę dotyka już spowolnienie wzrostu.

Według prognoz wynagrodzenia w Polsce wzrosły w listopadzie o 2,9 proc. w porównaniu do tego samego okresu ubiegłego roku. Biorąc pod uwagę ostatnie dane o listopadowej inflacji na poziomie 2,8 proc. r/r, oznacza to tyle, że w praktyce realne pensje w przedsiębiorstwach nie wzrosły.

Podobnie wygląda sprawa z poziomem zatrudnienia, które zgodnie z rynkowymi prognozami spadło w listopadzie o 0,2 proc. w stosunku do ubiegłego roku. Dokładając do tego skromny wzrost produkcji przemysłowej, najprawdopodobniej o około 0,3 proc. r/r, znajdziemy odpowiedź na pytanie, w jakiej kondycji jest polska gospodarka przed końcem roku. W tej sytuacji nie dziwią też prognozy NBP o tym, że w przyszłym roku PKB może wzrosnąć o zaledwie 1,5 proc.

W tym kontekście ostatnie wyraźne wzrosty na GPW mogą nieco zaskakiwać. WIG20 znalazł się już wyraźnie powyżej poziomu 2,5 tys. pkt. i nie brakuje głosów, że jeszcze przed końcem roku może dojść nawet do 2,7 tys. pkt. Po raz ostatni wskaźnik blue chipów był na tym pułapie w lipcu ubiegłego roku.

WIG20

Dla części inwestorów argumentem przemawiającym z ostatnimi wzrostami może być oczywiście teoria o tym, że giełda wyprzedza zdarzenia w realnej gospodarce, a – co za tym idzie – indeksy dyskontują już poprawę sytuacji w drugiej połowie przyszłego roku. Takie podejście jest jednak dość ryzykowne.

Należy bowiem pamiętać o tym, że problemy fiskalne państw strefy euro wciąż nie zostały w najmniejszym stopniu rozwiązane, a Euroland jest pogrążony w recesji, której końca nie sposób przewidzieć. Z kolei odbicie w amerykańskiej gospodarce jest napędzane tylko dzięki programom skupu obligacji, fundowanym przez bank centralny. W ostatnich dniach, zgodnie z tym – co pisaliśmy przed tygodniem – Fed zdecydował się na rozszerzenie programu pomocy gospodarce, a Ben Bernanke zapewnił, że takie działania będą miały miejsce do czasu, gdy bezrobocie w USA spadnie do poziomu około 6,5 proc.

Można więc zaryzykować stwierdzenie, że ostatnia hossa ma dość kruche podstawy, a więc wraz ze wzrostem wartości indeksów dość znacząco będzie również rosło ryzyko korekty.

W najbliższych dniach warto również pamiętać o tym, by śledzić dane, które będą napływać na nasz rynek z zagranicy. Wśród nich wpływ na nastroje może mieć między innymi środowa publikacja Instytutu Ifo na temat nastrojów w niemieckiej gospodarce. Z kolei w czwartek gracze poznają sporo danych z USA na temat sytuacji na rynku pracy i rynku nieruchomości. Jeżeli okaże się, że którekolwiek z nich negatywnie zaskoczą, to w połączeniu ze słabymi danymi z Polski mogą stać się pretekstem do realizacji zysków przez część inwestorów.