Komentarze rynkowe

Szansa na wzrosty na GPW. Inwestorzy rzucili się na paliwowe obligacje

Opublikowano: 3 czerwca 2013 o 08:02

Sprawdź, co czeka inwestorów w pierwszym tygodniu czerwca.

Warszawski parkiet zaliczył najlepszy miesiąc od początku roku. Gracze mają wyraźną ochotę, by wypchnąć indeks WIG20 powyżej poziomu 2.500 pkt. Wyraźnie wzrosło wśród nich również zainteresowanie rynkiem Catalyst.

Główny wskaźnik blue chipów notowanych na GPW poszedł w maju w górę, zyskując aż 7 proc. Niespodziewanie prawie połowę tego wzrostu przyniósł ostatni tydzień. Chociaż przerywany świętami w Polsce, USA i Wielkiej Brytanii, to jednak w jego trakcie inwestorzy wywindowali indeks WIG20 do pułapu powyżej 2.480 pkt. Po raz ostatni wskaźnik największych spółek był tak wysoko w połowie marca. Jeżeli optymizm uda się utrzymać, to jeszcze w tym tygodniu inwestorzy staną przed szansą pokonania poziomu 2.500 pkt. By tak się stało, potrzebują jednak zachęty do zakupów akcji.

Nastroje gospodarcze dają siłę kupującym?

Jedną z nich już w poniedziałek powinny stać się najnowsze odczyty wskaźnika PMI dla chińskiego przemysłu. Jak podał w nocy z piątku na sobotę tamtejszy urząd statystyczny, w maju indeks PMI sięgnął tam 50,8 pkt. To niezwykle istotna informacja, zważywszy na to, że ostatni odczyt na poziomie 49,6 pkt. stał się dla inwestorów pretekstem do gwałtownej wyprzedaży akcji. Na pierwszy rzut oka różnica jest co prawda niewielka, ale warto pamiętać o tym, że właśnie granica 50 pkt. w przypadku PMI wyznacza wśród przedsiębiorców i inwestorów nastroje wskazujące albo na gospodarczy rozwój albo na recesję.

Można więc spodziewać się, że tym razem dane Chin posłużą graczom za pretekst do kupowania akcji. Pytanie, czy tak stanie się z pozostałymi odczytami PMI dla krajów europejskich, które napłyną na rynek w poniedziałek. Z dużym przekonaniem można założyć, że ich wyniki będą równie kiepskie jak w przypadku ostatnich kilku razy. W przypadku Francji analitycy spodziewają się rezultatu w okolicach 45 pkt. Nieco lepiej jest w Niemczech, gdzie prognozy mówią nawet o 49 pkt. Jeżeli natomiast wbrew prognozom naszym zachodnim sąsiadom udałoby się przekroczyć barierę 50 pkt., to wówczas wzrostów na giełdzie moglibyśmy być raczej pewni.

Banki centralne myślą o cięciach stóp

Na całą sprawę można oczywiście spojrzeć też nieco inaczej. Otóż słabsze wyniki wskaźników pokazujących gospodarczą przyszłość, to większa szansa na to, że banki centralne będą kontynuowały prowadzoną przez siebie, dość luźną politykę monetarną.

W tym kontekście warto przypomnieć wypowiedź członka Europejskiego Banku Centralnego z ubiegłego tygodnia. Jorg Asmussen stwierdził, że EBC będzie kierował się założeniami takiej polityki tak długo, jak będzie trzeba, czyli do momentu w którym zobaczymy wyraźne odbicie w europejskiej gospodarce.. Dodał jednocześnie, że jest to tym bardziej pewne ze względu na niską inflacją, jak również prognozy jej przyszłych zmian.

Ta wypowiedź z pewnością zostanie w tym tygodniu przywołana, bo już w najbliższy czwartek EBC ma po raz kolejny zdecydować o poziomie stóp procentowych. Ich poziom raczej na pewno nie zostanie tym razem zmieniony z rekordowo niskiego 0,5 proc. Warto jednak pamiętać o tym, że w gronie EBC trwa dyskusja na temat możliwości wprowadzenia ujemnych stóp procentowych.

Kolejnego z rzędu cięcia stóp procentowych możemy za to spodziewać się w Polsce po rozpoczynającym się we wtorek posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej. Wiele wskazuje na to, że po ostatnich, kiepskich danych z polskiej gospodarki (np. wzrost PKB w pierwszym kwartale o zaledwie 0,5 proc.r/r), główna stopa referencyjna zostanie obniżona o 0,25 pkt. proc. do 2,75 proc. Kolejne cięcia również nie są wykluczone, ale będą one uzależnione przede wszystkim od prognoz makroekonomicznych i inflacyjnych NBP.

Generalnie można jednak powiedzieć, że obecna polityka banków centralnych sprzyja nastrojom na giełdzie i w pewnym stopniu nawet neutralizuje negatywny wpływ słabych danych na rynek.

Co ze złotym?

W Polsce uwagę zwraca w ostatnich dniach również przecena na rynku obligacji. Rentowność papierów dziesięcioletnich sięgnęła już pułapu 3,6 proc., co poskutkowało również wyraźną przeceną złotego wobec głównych walut. Wyraźne spadki w ubiegłym tygodniu zaliczyły również pozostałe waluty regionu, w tym np. węgierski forint.

Jednego z wytłumaczeń takiej sytuacji można szukać w spekulacjach na temat tego, że amerykański bank centralny jednak zdecyduje się już w najbliższych miesiącach na zredukowanie skali programu skupu obligacji QE3. A to sprzyja wyprzedaży papierów na rynkach wschodzących i umocnieniu dolara.

Można spodziewać się, że najbliższe dni przyniosą więcej uspokojenia na rynku złotego. Ewentualna obniżka stóp procentowych również nie powinna mieć większego wpływu na spadek notowań polskiej waluty.

Tymczasem na rynku Calatyst…

W tej chwili na rynku obligacji korporacyjnych bohater jest właściwie jeden. Uwagę inwestorów w całości skupił praktycznie koncern PKN Orlen, który rozpoczął zapisy w długo wyczekiwanej ofercie obligacji dla klientów detalicznych.

Okazało się, że przeznaczona dla nich pula 200 mln zł to zdecydowanie za mało, bo zapisy zostały wyczerpane już po dwóch dniach od ich rozpoczęcia. W tej sytuacji nie jest jednak wykluczone, że PKN Orlen zdecyduje się w najbliższych dniach na to, by dorzucić trochę obligacji dla inwestorów indywidualnych, dlatego też warto na bieżąco śledzić informacje ze spółki.

Na Catalyst nie widać również końca serialu dotyczącego wykupu obligacji przez spółkę deweloperską Gant Development. Według ostatnich doniesień firma nie wykupiła ani nie zapłaciła odsetek z tytułu obligacji serii AB. Teraz deklaruje, że zapłaci zaległości do połowy czerwca.